16/09/2020 Komunikacyjne

Solidny grad w ciągu kilku minut może zdewastować każdą karoserię. Kiedy konieczne jest usuwanie wgnieceń po gradobiciu? I ile to kosztuje? Wyjaśniamy. 

Coraz częstsze gwałtowne zjawiska pogodowe powodują, że szkody wywołane żywiołami nie dziwią. Nieprzyjemnie może nas za to zdziwić skala zniszczeń i koszty ich napraw. Jedną z plag, które mogą nieźle uszkodzić nasze auto, jest grad. Zwykle występuje latem i trudno przewidzieć, na ile będzie dotkliwy dla blachy naszego pojazdu. Usuwanie wgnieceń po gradobiciu nie zawsze jest bowiem konieczne.

Usuwanie wgnieceń po gradobiciu – kiedy odpuszczamy?

To, jak podejść do wgnieceń po uderzeniach gradu, w największym skrócie zależy od siły gradobicia, odporności naszego lakieru i wieku samochodu. Jeśli atak żywiołu nie był zbyt mocny, ślady są niewielkie lub mało widoczne i nie naruszona jest struktura lakieru, to można odpuścić sobie naprawianie auta. Gorzej, gdy na karoserii, szczególnie na masce mamy, poważne wgniecenia. Po pierwsze, niezbyt ładnie to wygląda, po drugie – mogło dojść do uszkodzenia powierzchni antykorozyjnej. W takiej sytuacji lepiej rozważyć naprawę. 

Usuwanie wgnieceń po gradobiciu bywa jednak kosztowne. W przypadku mocno starszych aut może się okazać, że jest to operacja znacznie przewyższająca wartość twojego auta. Gdy auto jest młodsze, rachunek przemawia jednak za naprawą. Wiele też zależy od metody naprawczej. 

Przeczytaj także: Ubezpieczenie samochodu od powodzi. Ile kosztuje?

Metody na ślady po gradzie

Wbrew pozorom usuwanie wgnieceń po gradobiciu nie musi być tak drogie, jak miało to miejsce jeszcze parę lat temu. Sporo zależy od tego, jakiej interwencji wymagają uszkodzenia. Metody są przynajmniej dwie – wyciąganie/wypychanie wgniotków i naprawa blacharsko-lakiernicza. 

Pierwszy sposób radzenia sobie z wgnieceniami jest bezinwazyjny. W zależności od tego, gdzie są wgniotki, są one wyciągane lub wypychane. Wgniecenia wyciągane są w tych miejscach, gdzie trudno do nich dotrzeć od wewnętrznej strony bez demontażu części pojazdu. Tak naprawiany jest dach czy niektóre części boczne. Z kolei bezinwazyjne usuwanie wgnieceń po gradobiciu na masce odbywa się od spodu – przy użyciu specjalnych narzędzi są one wypychane. Koszt takiej operacji zależy od liczby wgnieceń – naprawa pojedynczego uszkodzenia może wynieść 50 zł, jak i 500 zł. 

Drugą metodą na wgniotki jest naprawa blacharsko-lakiernicza. Polega ona na wyprostowaniu wgniecenia (na ile się da), zaszpachlowaniu i polakierowaniu samochodu. Niestety, koszty takiej ingerencji są wysokie – zwykle to kilka, kilkanaście tysięcy złotych. W przypadku starszych aut naprawa się więc nie opłaca. 

Skutki gradobicia a ubezpieczenie 

Jedynym sposobem na bezkosztowe usuwanie wgnieceń po gradobiciu jest posiadanie ubezpieczenia AC, które w swoim zakresie ma ochronę przed skutkami żywiołów. Większość polis casco taki zakres ma. Działa to tak, że zgłaszasz szkodę do ubezpieczyciela, określasz sposób likwidacji szkody – kosztorysowy lub na warsztat (więcej o sposobach likwidacji szkody AC pisaliśmy tutaj: ) i czekasz na decyzję swojego towarzystwa. 

Jest jeden haczyk, czyli całościowe koszty naprawy. Jeśli przekroczy ona 70 proc. wartości auta, to zgodnie z OWU większości AC towarzystwo orzeka tzw. szkodę całkowitą (więcej o szkodzie całkowitej znajdziesz tutaj: ) i odmawia pokrycia kosztów naprawy. Masz dwa wyjścia – wziąć odszkodowanie za „całkę” i spróbować naprawić auto na własną rękę lub negocjować sposób i koszty naprawy. 

PODSUMOWANIE:

  • Usuwanie wgnieceń po gradobiciu z twojego auta zależy od ich rozmiaru i skali uszkodzeń. 
  • Ze względu na koszty przy starszych autach usuwanie wgnieceń po gradobiciu może przewyższać ich wartość. 
  • „Sposobem” na bezkosztowe usuwanie wgnieceń po gradobiciu jest posiadanie polisy AC. Z jednym zastrzeżeniem – że koszt naprawy nie przekracza 70 proc. wartości auta.

Agata Wiśniewska

Agata Wiśniewska

Pasjonatka komunikacji i dobrego contentu na temat ubezpieczeń. Od ponad 10 lat wspiera różne marki w skutecznym komunikowaniu się z otoczeniem. Jest przekonana, że o ubezpieczeniach można mówić prosto i ciekawie. Po godzinach: pochłania książki w każdej ilości i planuje kolejne podróże (backpaker to jej drugie imię ;) ). Pasjami chodzi po górach i odwiedza stare, często zrujnowane budynki, czyli … zamki wszelkiej maści.