Co jest fajniejsze – narty czy snowboard – przypomina dyskusje o wyższości świąt Wielkiej Nocy nad Gwiazdką, czy też odwrotnie. Jasne jest przecież, że … to zależy. Najważniejsze, by oba te sporty uprawiać bezpiecznie

Zima za pasem, stoki ośnieżone, nic tylko oddać się białemu szaleństwu. Tylko co wybrać – deskę czy narty? Badania pokazują, że w Polsce mamy więcej zwolenników nart – około 30 proc., gdy deskę wybiera niecałe 10 proc. Polaków. Niemniej w młodszych grupach wiekowych króluje raczej snowboard, ale miłość do szusowania po stoku zaczyna się zazwyczaj od szkółek narciarskich. 

Snowboard czy narty – co dla kogo?

W dużym uproszczeniu narty kojarzą nam się z rodzinną rozrywką, gdy snowboard z freestyle’em i młodzieńczą brawurą. Tyle mówi stereotyp. Sprawdźmy, czego możemy się spodziewać wybierając deskę czy narty. 

W wyborze pt. deska czy narty musimy zacząć od naszych możliwości fizycznych. Oba sporty na pewno wymagają dobrej koordynacji ruchowej, co można wyćwiczyć. Narty obciążają kolana i wymagają mocnych ud. Uda można wytrenować, ale jeśli masz kłopoty z kolanami, zastanów się dwa razy czy bawić się w narciarstwo. Dobrze tę kwestię skonsultować z lekarzem. 

Z kolei snowboard wymaga mocnych mięśni brzucha, w tym głębokich i silnych nóg. Przez to, że na snowboardzie poruszasz się bez kijków łatwiej też o upadek. Większość jest niegroźna, ale jeśli nie lubisz lub boisz się upadków, lepiej zrezygnuj ze snowboardu. 

Narty czy snowboard – nie ma znaczenia dla endorfin

Niezależnie, czy postawimy na narty, czy snowboard, a może na obie dyscypliny – nasz organizm będzie nam za to tylko wdzięczny. Dzięki obu sportom poprawiamy koordynację ruchową i przede wszystkim kondycję. Narty czy deska wzmacniają mięśnie i poprawiają krążenie krwi. Pozytywnie wpływają na spalanie zbędnych kalorii. Dużo się mówi o kontuzjach w przypadku obu sportów. Pomijając jednak nieszczęśliwe wypadki lub niepotrzebną brawurę, jeśli zadbamy o technikę jazdy, to nie powinniśmy doprowadzić do poważnych urazów lub kontuzji. 

Deska czy narty – uwaga na urazy

Na stoku o kontuzje nietrudno. Najczęściej ich przyczyną są zbytnia brawura i przecenienie własnych umiejętności. Zdarza się, że jesteśmy „ofiarami” nieostrożności innych. Wjechanie w kogoś lub coś na stoku zdarza się wcale nie rzadko i może mieć poważne konsekwencje zdrowotne. 

Problemem narciarzy są wszelkie przeciążenia kolan, naciągnięcia lub zerwania mięśni i więzadeł. Częstą kontuzją są też tzw. kciuki narciarza, czyli naciągnięcia ścięgien dłoni. Najpoważniejsze jednak zdarzenia związane są z urazami głowy lub kręgosłupa. Mimo że statystycznie narciarze mają mniej wypadków niż snowboardziści, to jednak oni częściej ulegają śmiertelnym lub bardzo poważnym wypadkom na stoku. 

Zmorą snowboardzistów z kolei są kontuzje nadgarstków. Na desce trudniej utrzymać balans, więc upadki lub próby podparcia w czasie jazdy są częste, a w takich warunkach o uraz nie jest trudno. Upadki i uderzenia na snowboardzie potrafią też kończyć się złamaniami. 

Jak zjeżdżać na nartach?

Większość uważa, że jazda na nartach jest łatwiejsza. Możemy w końcu uczyć się jej bardzo wcześnie – mniej więcej od 3 roku życia. W szusowaniu na pewno dużym ułatwieniem są kijki, które pomagają zachować balans i być może stąd powszechne przekonanie o „prostocie” nart. 

W odpowiedniej jeździe na nartach pomaga sprzęt. Nie musi być drogi, byle był dobrze dobrany. Chodzi tutaj o odpowiednią długość desek, które wypną się samoistnie w czasie upadku i dopasowany kask. Dodatkowo możemy zainwestować w ochraniacze. W czasie jazdy ważne jest zachowanie ostrożności i nieprzesadzanie z prędkością. Uważaj na innych na stoku, by na nikogo nie wpaść. Unikaj też gwałtownych manewrów, szczególnie skrętów. 

Bezpieczna jazda na snowboardzie

Aby zachować bezpieczną jazdę na snowboardzie, warto zacząć od lekcji z instruktorem. O ile jazdy na nartach możemy ostatecznie nauczyć się sami, w przypadku deski postawmy na doświadczenie innych.  Trener nauczy nas prawidłowej techniki panowania nad ciałem i zachowania balansu w czasie jazdy. Także w przypadku deski sprzęt ma znaczenie, szczególnie elementy ochronne. Kask jest oczywisty, a dodatkowo zaopatrzmy się we wzmocnione rękawiczki i żółwiki, czyli specjalne ochraniacze na kręgosłup. I podobnie, jak na nartach – w czasie jazdy zachowujemy ostrożność. 

Deska czy narty – jedno ubezpieczenie

Jak to się mówi, wypadki chodzą po ludziach, a przezorny ubezpieczony, dlatego przed wyjazdem na narty czy snowboard kup odpowiednie ubezpieczenie. Dobra polisa na tydzień białego szaleństwa na zagranicznym stoku kosztuje mniej niż 100 zł. W Polsce optymalne ubezpieczenie zaczyna się o kilku złotych dziennie. 

Co powinno znaleźć się w takim ubezpieczeniu? Polisa turystyczna musi obejmować amatorskie uprawianie sportów zimowych, pokrycie kosztów leczenia i assistance, NNW i OC w życiu prywatnym. W Polsce wystarczy OC i NNW. 

Najwięcej uwagi poświęćmy odpowiednio dobranym sumom ubezpieczenia za poszczególne elementy. Bo nie sztuką jest ubezpieczyć się tanio na narty czy snowboard. Chodzi o to, by zrobić to dobrze. 

Rekomendowane sumy ubezpieczenia na narty czy deskę w Europie:

Koszty leczenia plus assistance  100 000 – 150 000 EUR
OC w życiu prywatnym  100 000 EUR
OC sportowe (jeśli występuje oddzielnie od OC w życiu prywatnym) 100 000 EUR
NNW 100 000 PLN
Bagaż 1000-2000 PLN
Sprzęt sportowy  do 3000 PLN

Rekomendowane sumy ubezpieczenia na narty czy deskę w Europie

OC w życiu prywatnym  100 000 PLN 
NNW 50 000 PLN*
Sprzęt sportowy do 3000 PLN

*chyba, że znajdzie się oferta z wyższą sumą gwarancyjną

PODSUMOWANIE:

  • Wybór zimowego sportu zacznij od oceny swoich predyspozycji. Narty wymagają mocnych kolan i ud, snowboard – silnych nóg i mięśni brzucha. W obu dyscyplinach liczy się dobra koordynacja ruchowa, którą można wyćwiczyć. 
  • Narty czy deska mogą być kontuzjogenne, dlatego na stoku zachowaj ostrożność i zadbaj o odpowiedni sprzęt, w tym ochronny. 
  • Niezależnie czy jedziesz na narty, czy snowboard, przygotowanie wyjazdu zacznij od dobrego ubezpieczenia. Przy wyborze polisy uwagę zwróć przede wszystkim na sumy ubezpieczenia, żeby w razie czego starczyło na pokrycie wszystkich kosztów. 
Agata Wiśniewska

Agata Wiśniewska

Pasjonatka komunikacji i dobrego contentu na temat ubezpieczeń. Od ponad 10 lat wspiera różne marki w skutecznym komunikowaniu się z otoczeniem. Jest przekonana, że o ubezpieczeniach można mówić prosto i ciekawie. Po godzinach: pochłania książki w każdej ilości i planuje kolejne podróże (backpaker to jej drugie imię ;) ). Pasjami chodzi po górach i odwiedza stare, często zrujnowane budynki, czyli … zamki wszelkiej maści.